Greta – gorący ziemniak !

Problem:

 

0Rok ósmy.

Bal się kończy. Samozwańczy Serafin zwalnia tempo. Już się tylko lekko buja.
Może to emocje związane z chorobą siostry. Tajemniczą, nienazwana i brzydką.
Tak brzydką, że najlepiej schowalibyście ją głęboko w szafie a może lepiej w ciemnej piwnicy, żeby nie musieć patrzeć.
Nienawidzi Jej za to, że musi zniknąć ukradkiem z pięknej telenoweli. Tylko na chwilę.
Muzyka gaśnie.
Pojawia się smutek, cierpienie i bezsilność.
Oni nie mogą wiedzieć. Oni muszą zostać w świecie gdzie muzyka wciąż gra !
Setki osób padają jak muchy. Świat się kurczy…
Nikt nie może widzieć na Nim rysy. Oznak słabości i smutku.
To wszystko wraz z chorobą musi zostać schowane głęboko i na zawsze.
G. z chorobą jest jak zjawa. Nikt nie wie czy naprawdę istnieje.
Kiedy pomyślę o G. przypomina mi się gorący ziemniak. Taki, który parzy w dłonie, dlatego go przerzucamy do kogoś innego.
Kiedy ziemniak znika z naszych dłoni i już nie parzy – wszystko jest jak dawniej. Wyciągamy stare zdjęcia, na których G. wygląda jak G.
Na których G. tańczy i się śmieje. Znów jest z Nami do czasu kiedy G.-ziemniak znów nie wyląduje w naszych dłoniach by je sparzyć.
Nie ten kształt, nie ten rozmiar, nie to wnętrze – NIE TA G. !

Anioł szuka szybko ukojenia. Na zewnątrz. Jak najdalej. W bezpiecznym miejscu.
KLIK
Klawisze, plastik, metal, łącza, kable – nieludź. Ale coś się znajdzie.
Natychmiast pojawia się „Przyjaciółka”- trochę jak gazeta. Osoba z Innego Świata. Sama.
Wtedy zdaje sobie sprawę z samotności. Pierwszy raz to czuję.
Łatwy cel. Prawda?

Anioł jest niebezpieczny. Jak nieznajomy z Innego Świata.
Rozmawiają przez kable, nie słyszą i nie widzą.
Pierwsze wersy są o oswajaniu. Znacie ten fragment „Małego Księcia”?
Czuję jej SIŁĘ ale przecież… jest smutna.
Jesteśmy coraz dalej siebie. Po raz pierwszy setki zamieniają się w tysiące a my stajemy się sobie bliższe.
Ja – sama/niesama. Wokół drzewa, łąki, zielenie. Szum morza. Mój raj.
Marzę. Czekam.
Rozpiera mnie radość i szczęście. Wszystko jest łatwe i możliwe.
Bawię się na tej planecie jak dziecko na placu zabaw.
Zagłębiam się kompletnie w Jej świecie.
Wiem, że jest w Magicznym K. W uszach słyszę stukot kopyt, dźwięki dorożek, gwar przechodniów.
Nie chcę więcej.
Wysyłam tyle dobrej energii ile tylko można sobie wyobrazić. Czuje Ją.
Nie martwię się bo wiem, że będzie dobrze.
Wiem, że zrobię wszystko by było dobrze.

Gram ja i grasz Ty !

rape

Tuż za Liverpoolem słońce cudownie zachodzi nad autostradą.

Odchylam głowę w lewo, lekko do tyłu by je zobaczyć.

Jest jak płonąca pomarańcza.

Wokół przedziwne stepowe góry.

Nad nami chabrowy błękit a na horyzoncie soczysta pomarańcz aż kapie z nieba i rozpływa się leniwie po tym cudacznym lądzie.

Muzyka sączy się z głośników.

Piękność przerywa nowy dźwięk.

Mój Anioł….

Opowiada o wykorzystywaniu seksualnym.

Czyim? …. Swoim

Drobny element chorej gry.

Gram ja i grasz Ty.

Tylko dlaczego ja w oczach mam łzy?

Jedziemy dalej a jutro wszystko będzie nieprawdą…

A później znów zobaczę Jej smutną twarz i …

ON/OFF

Mam dość.

Dzwonię do terapeutki – zgódź się.

 

Po latach trzech mniejsza wersja mojego Anioła siedzi naprzeciwko, w kręgu.

Nie podnosi głowy.

Jej dłonie są zaciśnięte tak mocno jak się tylko da.

Jej krótkie nogi, nie dotykające nawet podłogi poruszają się jak wahadło zegara.

ON

 

Kilka urywanych słów w godzinę.

Wszystko mnie boli. Nie mam sił. Czuję się jak po maratonie.

Tym razem nie będzie OFF

 

 

 

 

 

Wielki biały statek

 

 

Stena_Baltica_zatoka_gdanska

 

Kupię rejs po Bałtyku.

Wszystko będzie dobrze.

To tak na zgodę. A później wszystko będzie dobrze.

 

Wyjechałyśmy już dawno z południa Polski. Kilka policzków temu. Nie wiem ile dokładnie.

Statek jest ogromny jak moje podekscytowanie. Wchodzimy na pokład a z nami dziesiątki uśmiechniętych osób. Jeden czeka na kolację, inny na tańce. Jest wesoło.

Serafin dociera do kabiny, bierze prysznic. Leniwie. Ociężale. Ekscytacja go nie budzi.

Szybkie spotkanie organizacyjne w sali balowej.

Serafin idzie spać.

Ale przed tym pożegna jeszcze Polskę i pomacha na dowidzenia. Zadzwoni do mamy bo to ważne.

Wreszcie możemy iść spać, wreszcie zaczyna się zabawa.

Zabawa nie jest dla mnie. Już dawno powinnam to wiedzieć.

 

Nie potrafię uleżeć w łóżku, namawiam Go by poszedł ze mną.

Proszę przejdźmy się po pokładzie, zobaczmy tego kolosa. Czuję się jak podekscytowane dziecko.

Proszę. Chodźmy tylko na chwilkę. Popatrzeć jak inni się bawią.

Dobrze. Idzie w piżamie, leniwie odziewa wielkie piersi bluzą dla niepoznaki.

Siadamy przy parkiecie. Ludzie tak pięknie tańczą.

Serafin ziewa. Wychodzimy – koniec!

-Jesteś jakąś idiotką, że to Ci się podoba. Wieśniarą. Ale by się Twoi znajomi uśmiali gdyby Cię tu zobaczyli…

 

Dobrze. Wychodzimy.

Proszę o chwilę samotności, odprowadzam ją do kajuty. Obok migają dwie piękne młode kobiety, które swą miłością wypełniają cały wielki statek.

-Pieprzone lesby.

Zostawiam Anioła i oddalam się sama.

Spokojnie. Jest miło. Nikogo nie ma, a ja marzę. Uśmiecham się do siebie. Nasycam się rejsem. Zwiedzam kolejne poziomy. Mijam spacerującego mężczyznę – może też nie może spać?

Docieram do sali balowej i nieśmiało spoglądam na tańczące dziewczyny. Wyobrażam sobie, że to Ja tańczę. Nasycam się ich uśmiechem i radością.

Spaceruję po pokładzie.

Nagle widzę wściekłą S.idzie szybkim krokiem w moim kierunku … W piżamie.

-Co Ty robisz? Ile Cię nie było? Miałaś zaraz wrócić! Co to za facet spaceruje po korytarzu??? ….. Pewnie się z nim pieprzyłaś, co? On się dziwnie na Ciebie gapi!

 

Idziemy spać.

 

 

Wesołych Świąt

I PAMIĘTAJ – TO, ŻE DOSTAŁAŚ TO TWOJA WINA !

images

Biegnę długim korytarzem do wyjścia. Już prawie zdążyłam, dotykam klamki i otwieram zamek. Naglę czuję, że ona jest tuż za mną. Szarpie mnie do tyłu. Obraca przodem do siebie. Pcha na wieszak z ubraniami i z całej siły przyciska do ściany, swoim wielkim zwalistym cielskiem. Jest spokojna a wściekłość buzuje w środku. Plamy na szyi, przyspieszone bicie serca, rozszerzone źrenice i rozwarte jak u wściekłego byka nozdrza. Wiem, że nie wybuchnie. Ona czuje, że mnie ma. Wie to dobrze.
Wie, że to cierpienie i terror znaczy więcej niż siniaki. Wie, że tego się nie zapomina. Wie, że to pomaga zniszczyć życie.
Boję się. Chcę żeby wszystko się skończyło. Nie wierzę w świat, w rzeczywistość. Nie wierzę. To nie jest mój świat. To jakiś figiel losu. Prawda?
Pyta – „Dlaczego mnie wczoraj sprowokowałaś?”.
Wyrywam się. Wiem, że muszę uciec. To musi się skończyć. Nie wierzę w to, że ona tu jest w domu mojego brata.
Kat zaproszony przeze mnie!
Wyszarpuję się, puszcza mnie bo wie, że nie mam drogi ucieczki. Obok jest sypialnia. Wchodzę tam a ona za mną. To jeszcze nie koniec przesłuchania. Siada z drinkiem w ręku w łóżku i mnie ogląda jak dzikie zwierzę w klatce. Pyta, filuje, chce bym się płaszczyła, przepraszała za to że mnie pobiła.
Nie mogę wytrzymać.
Otwieram okno i wyskakuję. Biegnę co sił w nogach po śniegu. Chcę stąd uciec.
Biegnę boso. Po śniegu. Przez ogród, przez dziedziniec, wzdłuż ulicy.
Nie wiem gdzie?

Motody pedagogiczne a destrukcja człowieka

Północ Europy, spacer po cmentarzu.
Jak tam dojechać? – pyta Serafin. - Popierdolona jesteś? Nie wiesz?
-Nie, nigdy tu nie byłam samochodem.
Kurwa, popierdolona jesteś gdzie ja mam jechać?

Kulę się ze strachu.

Jesteśmy na miejscu. Spacer. Dochodzimy do wiaty, w której śpi bezdomny. Obok stoi wózek, na nim mnóstwo maskotek – pewnie je zbiera są bezpieczniejsze od ludzi…

OO popatrz – to Ty za kilka lat ! – błogi uśmiech na twarzy Serafina – tak właśnie skończysz. – teraz rubaszny śmiech.

-Dlaczego tak mówisz? Dlaczego tak do mnie mówisz? – pytam spokojnie. Chcę zrozumieć, wtedy jeszcze chcę zrozumieć.